Artykuł z czasopisma Fakty WWL 2(41) w sprawie przejazdów w Kobyłce.

PRZEDWYBORCZE MANEWRY, CZYLI JAK ZAŁATWIĆ OPOZYCJĘ
Jakiś czas przed ostatnimi wyborami samorządowymi, po raz pierwszy od początku swojego panowania obecni włodarze Kobyłki stanęli przed nie lada wyzwaniem.
Otóż pod ich nosem wyrosła dość mocna opozycja, którą reprezentowali członkowie Kobyłkowskiego Koła Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej.
Brali oni udział w większości posiedzeń Rady Miasta, śledzili postępy inwestycji, prace komisji i wiedzieli, co się w mieście dzieje. Widocznie nie było to na rękę władzom miasta, ponieważ dość szybko można było dostrzec działania mające na celu zwalczanie „niewygodnej” opozycji. Wystarczy przywołać w tym miejscu dość głośną sprawę przejęcia miesięcznika Kobyłczanin, ale o tym kiedy indziej.
Okazja do ataku pojawiła się niedługo przed wyborami. I jak tu nie wykorzystać takiego prezentu od losu? Wszak najlepiej z opozycji zrobić oszołomów, którzy nie wiedzą o co im w ogóle chodzi. Nie mają pojęcia i nic nie rozumieją (bo to opozycja), potrafią krzyczeć i bić przysłowiową pianę, a konstruktywnych wniosków (oczywiście według władz miejskich) brak.
Problem opozycji więc pozostał nierozwiązany. A kobyłkowska Wspólnota zamierzała rywalizować w wyborach samorządowych z włodarzami Kobyłki. Cóż zatem zrobić? Najprostszy trick polityczny: trzeba było ich „w coś ubrać”. I tu przechodzimy do okazji…

Wiele kontrowersji budziła inwestycja kolejowa w Kobyłce, o której głośno było prawie na każdej sesji Rady Miasta, a to m.in za sprawą protestującej przeciwko jej powstaniu radnej Ewy Piwko z Komitetu Wyborczego Roberta Roguskiego. W efekcie grupa skupiona wokół Radnej doprowadziła do skutecznego wstrzymania wydania decyzji w sprawie udzielenia pozwolenia wodno-prawnego, niezbędnego do uzyskania pozwolenia na budowę.
(http://www.kobylka.pl/…/…/images/kobylka/newsy/2014maj/1.pdf , http://www.kobylka.pl/s…/default/files/20140812094326578.pdf ).
Fakt ten nie był zapewne wygodny dla władz Kobyłki, które nie mogły pozwolić , żeby to ich środowisko jako jedyne było postrzegane jako to, które doprowadziło do niepowstania Tunelu w Kobyłce. Poza tym na etapie projektowania modernizacji linii kolejowej E75 Miasto Kobyłka nie zagwarantowało odpowiednich uregulowań prawa miejscowego, na podstawie którego inwestor PKP PLK mógłby wystąpić o wydanie decyzji administracyjnych pozwalających uzyskać pozwolenie na budowę i rozpocząć prace przy modernizacji linii kolejowej E75 na obszarze Kobyłki. Nieprawdą jest, że dokumenty planistyczne gm. Kobyłka przewidywały jakąkolwiek modernizację kilkadziesiąt lat temu, ponieważ pierwsze zmiany wprowadziła zmiana Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego w 2010r., na podstawie którego miały powstać plany miejscowe dla wskazanych tam przejazdów bezkolizyjnych i na tym się skończyło. Planów miejscowych nie uchwalono do dziś, w związku z czym PKP "musiało" zmieścić się na "swoich" terenach tzw. "zamkniętych", czyli wzdłuż obecnej linii kolejowej, inwestycja nie mogła wykroczyć poza te granice, czyli wiadukt i tunel nie mogły z tego powodu powstać.
Od początku kwestią sporną- co dało się zauważyć na spotkaniach z przedstawicielami PKP- była budowa odcinków dróg łączących nowe bezkolizyjne przejazdy z obecnymi szlakami komunikacyjnymi. Kolej nigdzie nie partycypuje w budowie dróg, czy to gminnych czy powiatowych. W Kobyłce, według naszych władz, miał się zdarzyć cud. Kolej "miała" wybudować niezliczoną ilość dróg, chodników i ścieżek rowerowych. W sąsiednich miastach inwestor "funduje" tylko przepusty i niezbędne przejścia towarzyszące budowanej linii kolejowej, a u nas miało być inaczej…
Z analizy kobyłkowskiego Bip-u wynika, że budowa ścieżek rowerowych oraz dróg przewidziana jest w Zintegrowanym Systemie Inwestycji Terytorialnych w ramach Warszawskiego Obszaru Funkcjonalnego, tzn. dotacji ze środków unijnych, natomiast drogi powiatowe i towarzyszące im ścieżki rowerowe budowane są z funduszy Starostwa Powiatowego, a nie- jak wskazują władze- miałaby wybudować nam PKP PLK.
I jeszcze jedna bardzo ważna kwestia: w całej sprawie nikt do tej pory nie wspomniał o pewnym bardzo ważnym dokumencie. Chodzi o Program Funkcjonalno – Użytkowy (PFU). Jest to dokument, który opisuje zamówienie w przedmiocie zaprojektowania i wykonania robót budowlanych. Dokument ów stanowi podstawę ustalania planowanych kosztów i robót budowlanych, ale przede wszystkim stanowi podstawę do wyceny pracy. Ważny jest fakt, iż dokument ten jest w praktyce nietykalny i niezmienialny, a już na pewno dla PKP.
W Kobyłce inwestor wyłączył z inwestycji realizację dwóch projektów: pierwszym jest wiadukt położony w pobliżu ulic Napoleona, Jasińskiego i Poniatowskiego. Drugim natomiast jest tunel drogowo-pieszy przy ul. Orszagha. O zablokowanie tych projektów została oskarżona Wspólnota Samorządowa. Prawda jest tymczasem zupełnie inna.
W dokumencie PKP czytamy jasno, iż i w jednym, jak i drugim przypadku powodem odwołania obiektów były niezgodności z PFU. Dla wiaduktu władze miasta wskazały lokalizację, która ze względu na spoistość gruntów nie pozwalała na posadowienie takiego obiektu, co wykazały badania geologiczne. Budowa wiaduktu w tej lokalizacji mogłaby grozić nawet katastrofą budowlaną. Dodatkowo – w przypadku tunelu – inwestor (PKP) używa sformułowania, że uzyskał ustalenia do projektu budowalnego od burmistrza Roguskiego „sprzeczne z PFU”. Na czym polegała ta sprzeczność? Włodarze miasta chcieli uzyskać dodatkowy wiadukt w ciągu ul. Granicznej wraz z dojazdami i murami oporowymi przygotowanymi w przyszłości na wykonanie drugiego wiaduktu kolejowego w ciągu ul. Warszawskiej. PFU przewiduje tylko budowę tunelu z czterema wyjściami i windami dla osób niepełnosprawnych.
Czy ktokolwiek o tym wiedział? Chyba niewielu, skoro wiceburmistrz Grubek tak łatwo zrzucił odpowiedzialność za opóźnienia inwestycji na protestującą Wspólnotę. Był on osobą odpowiedzialną w gminie Kobyłka za tą inwestycję, komunikację z mieszkańcami, współpracę z inwestorem i wykonawcą. Dziś rozpaczliwie szuka usprawiedliwienia, próbując zrzucić odpowiedzialność na mieszkańców, co jest niezwykle przykre.
Wyobrażam sobie, jaka musiała być radość w kobyłkowskim urzędzie, gdy dowiedziano się, iż kilku mieszkańców biorących udział w proteście dotyczącym wiaduktu w Ossowie można skojarzyć z Mazowiecką Wspólnotą Samorządową. Nieistotnym było to, że wymieniony protest nie był skierowany przeciwko wydaniu jakiegokolwiek pozwolenia, ponieważ o takie jeszcze nikt nie wystąpił. Ważne było to, że z 1600 protestujących, kilku można było skojarzyć ze Wspólnotą.
Wiceburmistrz nie chwalił się faktem protestów radnej Piwko, pomijał także fakt totalnych zaniedbań w dokumentacji oraz opieszałość w uzgodnieniach, ale podsycał fakt protestów, które występowały we wszystkich prawie gminach, a pomimo to tylko w Kobyłce wiadukty nie powstały. Władze Kobyłki przed wyborami na swoich stronach internetowych opublikowały informację, że w protestach m.in. brali udział członkowie kobyłkowskiej Wspólnoty. Bo winny musi być. Pomińmy więc fakt skutecznego blokowania tej inwestycji przez Radną z KWW Roberta Roguskiego. To mało istotne gdy opozycja protestuje. A że dokumenty błędne… No cóż. Kiedyś się poprawi. Wybory i tak będą nasze. Ciekawe czy tak właśnie wiceburmistrz Grubek pomyślał…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *